Połowa października już za nami. Lada chwila pojawią się pierwsze przymrozki, a my, zaskoczeni nagłym atakiem zimy, niczym polscy drogowcy możemy być na nią kompletnie nieprzygotowani. Wielu nieprzyjemności można uniknąć, w odpowiedni sposób zabezpieczając swe auto.
Przygotowanie auta przed sezonem zimowym nie zawsze musi oznaczać wizytę w warsztacie. Wiele prostych czynności możemy zrobić sami lub z pomocą osoby, która nie boi się ubrudzić sobie rąk. Jest 6 podstawowych punktów zimowej kontroli – oto one:
Są auta, w których nie można stosować łańcuchów śnieżnych. Chodzi przede wszystkim o rozmiar felg, profil opony i wielkość przestrzeni między kołem a nadkolem. Jeśli jest ona za mała, łańcuchów nie założymy. A nawet jeśli się to uda, ich zerwanie może zdewastować drogie części zawieszenia. Jaka jest alternatywa?
Wielu kierowców nie myje auta w zimie, bo mogą przymarznąć uszczelki lub zamki. Trzeba jednak pamiętać, że sól którą posypywane są drogi ma negatywny wpływ na podwozie i karoserię auta. Dlatego paradoksalnie w zimie auto powinno się myć częściej niż latem.
Niskie, zimowe temperatury stawiają podwyższone wymagania wielu materiałom eksploatacyjnym, stosowanym w samochodach. By silnik pracował w jak najbardziej optymalnych warunkach, w okresie zimowym stosowane jest specjalne paliwo.
Podczas zimowych miesięcy cierpi nie tylko mechaniczna część samochodu. Niskie temperatury nie służą również podzespołom elektronicznym, których we współczesnych pojazdach jest bardzo wiele.
Okres zimowy wpływa w zasadzie na kondycje wszystkich podzespołów auta. Pierwsze mrozy mogą unieruchomić nasz samochód, ponieważ nie będzie możliwe zwolnienie hamulca postojowego.
Zimowy rozruch silnika wymaga bardzo często sporej dawki energii elektrycznej, czerpanej z akumulatora. Nie zawsze jej starcza, ponieważ podczas jazdy na krótkich dystansach akumulator nie zdąży doładować się do stanu, umożliwiającego uruchomienie silnika po nocnym postoju.